Muzeum Historii Polski English

Partner strategiczny

Muzeum Historii Polski

Partnerzy

MSZ RP
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
 NBP
UW

Partnerzy medialni

 Polskie Radio
 TVP

Mam dwie historie. Pierwsza opowieść jest z 1961 roku, z pierwszego roku moich studiów na Uniwersytecie Georgetown w School of Foreign Service. Razem z 20 innymi studentami brałem udział w zajęciach prowadzonych przez dr Karskiego. Ktoś zadał mu jakieś pytanie o Polsce i o drugiej wojnie światowej. Powoli zaczął opowiadać o swoich doświadczeniach, których częścią była wizyta w warszawskim getcie, gdzie był świadkiem tych wielkich bestialstw. Opowiadał tak może przez 10-15 minut, a potem wspominał jeszcze o innych okrucieństwach, które zobaczył. Wydawało się jakby przeniósł się z powrotem do miejsc, gdzie 20 lat wcześniej działał dla Podziemia. Kiedy skończył, na sali zapanowała cisza. Słychać było tylko oddechy studentów. Kiedy wychodziliśmy z sali, jeden ze kolegów zapytał mnie, „Czy myślisz, że to prawda?”, na co ja odpowiedziałem „Jak można coś takiego zmyślić?”

Druga historia jest zdecydowanie weselsza. To było 1 sierpnia 1979 roku. Właśnie dnia pobraliśmy się z moją żoną. Szliśmy na uroczysty lunch we dwoje do restauracji „Nathans” na rogu Wisconsin Avenune i M Street w Georgetown. Zobaczyliśmy idącego z przeciwka dr Karskiego, elegancko ubranego w popielaty dwurzędowy garnitur. Nie widziałem go od 17 lat. Przypomniałem mu się, jako jego były student i przedstawiłem też moją nowo poślubioną żonę, Beverly, która jest polskiego pochodzenia. Mocno chwycił nas za ręce i tym swoim czarownym akcentem życzył nam wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. To błogosławieństwo nie byłoby wcale lepsze gdyby przyszło od samego papieża. Nigdy więcej się z nim nie widziałem, ale z moją żoną jesteśmy dalej małżeństwem, 33 lata później.

Giordano Chiaruttini · Waszyngton, USA · 12 listopad 2012

Byłam [od samego początku] pod wrażeniem historii Jana Karskiego i jednocześnie bardzo zaskoczona, że nikt o nim nie słyszał. Lata minęły i kiedyś, w 1995 roku na jakiejś garażowej wyprzedaży natknęłam się na oryginalne wydanie jego książki „Story of a Secret State” z 1944 roku! Kupiłam ją, przeczytałam i wysłałam mu do podpisania. Książka z jego autografem jest nadal w znakomitym stanie i jest moim skarbem. Dopóki żyję, będę o nią dbać, ale co będzie gdy ja odejdę? Czy więcej Amerykanów dowie się o jego odwadze, heroizmie i głoszeniu prawdy? Mam nadzieję, że tak.

Teresa Malinowski Eisenberg · Stany Zjednoczone · 21 grudzień 2011

Poświęcenie, z jakim dr Karski promował wolność i godność człowieka była inspirująca. Z wszystkich moich profesorów na Uniwersytecie Georgetown on właśnie miał największy wpływ na moje życie i na moja karierę. Ważne jest, żeby jego spuścizna przetrwała po to, żeby straszne błędy z przeszłości nigdy się nie powtórzyły.

Brian F. Barrett · Stany Zjednoczone · 14 grudzień 2011

Po raz pierwszy spotkałem profesora Karskiego na początku lat 80., kiedy zaangażowałem się w działalność organizacji „Facing History and Ourselves”. To spotkanie wywarło ogromny wpływ na moje życie. Słuchając tego dystyngowanego gentlemana opowiadającego z pasją o jego spotkaniach z przywódcami Aliantów kiedy starał się ich przekonać aby, żeby coś uczynili dla ratowania Żydów od okrucieństw, opresji i masowego mordu podczas drugiej wojny światowej, nie mogłam ukryć podziwu. Kiedy wspominał o swoich rozmowach z przywódcami w Londynie i Waszyngtonie, pamiętam, że ręce mu się trzęsły i powtarzał wymownie „Oni wiedzieli! Oni wiedzieli!”

Działalność Karskiego miała ogromny wpływ na nauczycieli, studentów na całym świecie, a w szczególności na tych związanych z organizacją „Facing History and Ourselves”.

Osiągnięcia Karskiego dodają zaangażowanym społecznie obywatelom odwagi w przeciwstawianiu się niesprawiedliwościom tego świata. Jan Karski znakomicie pasuje do określenia „upstander” (przeciwieństwo „bystander” – osoba, która biernie się przygląda), które Samantha Power użyła na początku XXI wieku odnośnie jednostek, które uparcie bronią swojego stanowiska traktowania wszystkich ludzi z szacunkiem i godnością.

Marc Skvirsky · Brookline, MA, Stany Zjednoczone · 7 grudzień 2011

Jestem absolwentem wydziału School of Foreign Service na Uniwersytecie Georgetown i Jan Karski był moim nauczycielem z dwóch przedmiotów. Był naprawdę wspaniałym człowiekiem. To, że jeden z bohaterów XX wieku był członkiem społeczności Georgetown i, że ja miałem możliwość uczyć się od niego, słuchać go i poznać, uważałem i dalej uważam za najważniejsze doświadczenie w mojej edukacji na tym uniwersytecie.

Moje wspomnienia o Janie Karskim są liczne i prawdopodobnie bliskie tym, którzy go znali i mieli z nim zajęcia. Nie był specjalnie wybitnym tradycyjnym wykładowcą, ale był natomiast szalenie przykuwającym uwagę gawędziarzem. Podczas każdych zajęć z nim, zawsze był czas na poza-programowe opowieści o jego wypadach do warszawskiego getta. Jeżeli dożyję 100 lat i stracę całą swoją pamięć, podejrzewam, że nigdy nie zapomnę tych momentów mojego życia.

Poznałem także Karskiego bliżej poza zajęciami. Podczas wielu sposobności pytałem go, co dawało mu siłę i moralną odwagę, żeby robić to, co robił – to, co tak niewielu innych robiło, mogło zrobić albo by zrobiło. Wydaje mi się, że te pytania zawsze wprowadzały go w stan konsternacji. Zdradzało to jakąś niecierpliwość u niego w stosunku do czyjegoś przekonania, że on był jakiś inny albo zbudowany z mocniejszej struktury moralnej. On sam nigdy tego nie powiedział, ale wnioskując z naszych rozmów, wierzę, że zgodziłby się z poniższym stwierdzeniem:

Karski znalazł się w sytuacji, w której dane mu było zobaczyć i poznać los polskich Żydów. W momencie kiedy zdobył tą wiedzę, nie było żadnej wątpliwości, że zrobi wszystko, co w jego mocy by ostrzec świat o ich trudnej sytuacji. Nie wierzę, żeby kiedykolwiek przyszło mu do głowy, że zrobienie mniej było do pomyślenia.

Profesor Karski napisał kiedyś list rekomendacyjny wspierający moją kandydaturę do otrzymania bardzo prestiżowego stypendium. Po rozmowie kwalifikacyjnej jeden z członków komisji powiedział mi, że w czasie 25-letniego doświadczenia w przeprowadzaniu rozmów kwalifikacyjnych, nigdy nie czytał takiego listu, jak ten, w którym Karski mnie rekomendował. Powiedział, że list mówił równie wiele o charakterze prof. Karskiego, co o moich talentach. Zgodziłem się z nim i dalej się z nim zgadzam z całego serca.

Bart Moore · Uniwersytet Georgetown, Waszyngton · 12 październik 2011

Byłem studentem dr Jana Karskiego, profesora Uniwersytetu Georgetown i był to dla mnie zaszczyt. Wysoki, szczupły, ubrany w nienaganny popielaty garnitur, nawet w środku lata, dr Karski prowadził wykłady z teorii komunizmu dla studentów ostatniego roku. To był rok 1985.

Ponieważ na uniwersytecie chodziła fama o jego wcześniejszej działalności, pod koniec semestru błagaliśmy go, żeby darował nam nudną teorię i odpowiedział na jedno pytanie, “Co pan robił w czasie drugiej wojny światowej?” Profesor Karski w pierwszej chwili zawahał się i potem zaczął – z tym swoim ciężkim akcentem i momentami cienkim głosem – swoją niesamowitą opowieść z czasów wojny.

Kiedy skończył swoje wojenne wspomnienia, wszyscy studenci, całkowicie zaszokowani, wstaliśmy i spontanicznie zgotowaliśmy Janowi Karskiemu długie gorące brawa. Podczas, gdy Karski spoczywa w pokoju, świat, któremu pomógł się wyzwolić jest mu winien dozgonną wdzięczność.

Deroy Murdock · Nowy Jork · 26 czerwiec 2011

Karski (nikt nie używał jego imienia) był typem człowieka, który na każdym pozostawiał głęboki ślad. Było w nim coś królewskiego i szlacheckiego; był wysoki i bardzo szczupły, a na jego twarzy malował się ból i wojenne blizny – dosłownie. Byliśmy na Georgetown zwykłymi studentami, ale wiedzieliśmy, że przebywamy w obecności wielkiego człowieka.

Był wspaniałym nauczycielem. Miałem z nim zajęcia z trzech przedmiotów i to były moje najlepsze dni na Georgetown. To było jeszcze przed Internetem i Wikipedią, ale ci z nas, którym zależało, przeczytali jego książkę „Story of a Secret State”. Karski bardzo, bardzo rzadko wspominał o swojej działalności w czasie wojny.

W 1983 roku razem z Ruth, (która później została moją żoną) zobaczyliśmy plakietkę z jego nazwiskiem pośród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Yad Vashem. Kiedy zabraliśmy jej ojca, którzy przeżył Holokaust, na otwarcie Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, zobaczyliśmy ekspozycję poświęconą Karskiemu.

Stałem razem z Karskim w Healy Hall w dniu, kiedy Jan Paweł II został wybrany na papieża, wprawiło go to w stan euforii. Miał dużo do powiedzenia, dużo żartował na temat wyboru Polaka na papieża. Pamiętam, że tego dnia był bardzo dumny.

Anthony Paduano · Nowy Jork · 15 czerwiec 2011